POD NADZOREM PRAWA

W razie potrzeby bierzecie kąpiel, a gdy i to nie pomaga, udajecie się do masażysty. Skostnienie ustępuje. Żyjąc w społeczeństwie coraz silniej poddanym rygorom i    różnorakim przepisom, mamy wrażenie, że ulegamy skostnieniu moralnemu. Wszystko jest przewidziane, wszystko podlega regu­lacji poprzez ustawy, dekrety i okólniki. Poświęcamy wiele czasu wypełnianiu formularzy. „Nie podpisuj żadnego formularza” — mówili za Pascalem panowie z Port-Royal. Za każdym razem, gdy podpisujecie formularz, gdy dopełniacie formalności lub kiedy narzuca się wam jakiś regulamin, odczuwacie, że wasza wolność kostnieje.Wymiar sprawiedliwości jest władzą; władzą regulo­waną oczywiście przez przepisy prawne, ale prawo to także wła­dza. Ogranicza nas ono we wszystkich dziedzinach życia, pod­dając tym samym stałemu nadzorowi.Wymiar sprawiedliwości, działając w imieniu prawa, wywiera stały i wszechstronny nacisk na nasze działania. Pełni swą rolę obok innych instytucji aparatu przymusu, a więc obok policji i    przede wszystkim administracji — niezauważalnej, a zarazem wszechobecnej.Oto powody niekiedy nieuzmysłowionego i podświadomego, innym razem wywołanego konkretnym zdarzeniem lub akcją pro­testacyjną, niepokoju.Nad tą władzą ogólną i w pewnym sensie anonimową zawisł cień władzy par excellen.ce — władzy politycznej. Ta władza ma już określone oblicze i własne cele.Krótko mówiąc: wymiar sprawiedliwości teoretycznie ma być strażnikiem wolności. W rzeczywistości jest raczej zakładnikiem, a może wspólnikiem przedsięwzięcia, które tę wolność ponoć niszczy, uszczupla, skaża, zagraża i przeciwstawia się jej.