ADMINISTRACJA MUSI SIĘ WYTŁUMACZYĆ

Oskarżanie administracji o bezprawie jest nawykiem bardzo francuskim. Od trzech czy czterech wieków, odkąd mamy administrację, skarżymy się na jej wszechwładzę i jej skłonność do tajemniczości. I, niestety, nie bez powodu. Bo cóż bardziej zniechęcającego i irytującego nad ciągłe zderzanie się ze strukturą jednocześnie władczą i niemą wtedy, gdy ma się prawo oczekiwać od niej załatwienia sprawy, a co najmniej — wy­jaśnień?By zmusić administrację do zmiany swego zbyt lakonicznego języka: tak, nie, zatwierdzono, odrzucono, zobowiązano, zakaza­no… — rząd w roku 1979 wniósł projekt ustawy dotyczącej obo­wiązku uzasadniania decyzji administracyjnych.Do tego czasu powszechnie przyjęta zasada nie uznawała za konieczne podawania osobom zainteresowanym uzasadnienia decyzji administracyjnych. Administracja decyduje i nie musi się tłumaczyć.Ewolucja mentalności nie była do pogodzenia z tego rodzaju dezynwolturą. Odrzucanie prośby jest rzeczą niemiłą; odrzuca­nie bez wyjaśnień — rani. Ustawę tę uchwalono po to, by ta­jemnica administracyjna nie była regułą, lecz wyjątkiem. Administracja nie działa samowolnie, to zrozumiałe. Obywatel poznaje w końcu powody podjętych wobec niego decyzji. Można więc mieć nadzieję, że dzięki lepszej informacji zmniejszy się ilość odwołań. Urzędnicy zostaną skłonieni do osobistego prze­analizowania motywów swych własnych decyzji, co ułatwi sę­dziom sprawowanie jurysdykcyjnego nadzoru.